19 października 2018

Pozostań świetnym

Witam ponownie, kolejna podróż pełna przygód.
Kochani, podczas mojej niedzielnej, samotnej wyprawy nad jezioro, gdy zbierałam resztki letniego słońca, na rudym pomoście, ok, tknęło, zawrzało, zapaliło. Nadal szukam siebie, nadal szukam kandydata na ojca moich dzieci, ale do rzeczy.. Jak się macie? Powoli zaczęło robić się chłodno (tak, znów alarmuję o jesieni, co z tego, że sami możecie dojść do takich wniosków), zeszłoroczna jesień dała mi dużo, w tym roku spędzam ją sama, nostalgiczne myśli, samotne wieczory, ponura pogoda.. Przeciąg, który zaczynamy czuć na kostkach.. Mnóstwo czynników wpływa na to, że coraz częściej zastanawiam się jak tak naprawdę powinno wyglądać moje życie? Mam 20 lat, dobrą pracę, kochającą rodzine (choć nie mam własnej, to rodzine mam), wspaniałych przyjaciół, wspaniali ludzie mnie otaczają, siebie mam.. Też.. Jesień też mam.. Coraz częściej zastanawiam się czy właśnie w tym miejscu powinnam być? Jeśli nie, to gdzie? Choć jestem młoda, to zegar biologiczny tyka, choć jestem młoda, powinnam studiować. Dlaczego tak wiele od siebie wymagamy? 
Świat, który nas otacza zwiastuje nam ogromem czynników, które sprawiają, że chcemy więcej, chcemy chcieć więcej. Telewizja otacza nas sukcesami prawników, spełniającymi się mamami, rozwijającymi się karierami młodych lekarzy. Idziesz ulicą, widzisz elegancką kobietę (może nie mieć nawet jeszcze 30 lat, choć wygląda) wyobrażasz sobie jej życie pełne sukcesów, facet u jej boku niesamowicie przystojny, równie elegancki, zapatrzony w nią jak w obrazek - wow, zazdroszczę im. Nie zazdrość. Ewentualnie życz piękna, pięknego życia, dalszych powodzeń. Wystawni prawnicy, młodzi rezydenci, spełniające się mamy, szczęśliwa kobieta z wpatrzonymi w nią mężczyzną - fikcja, wytwór twojej wyobraźni. Sam (lub też sama) pracujesz na to by sukces swojego mózgowia osiągnąć, by szczęście osiągnąć. Nasza wyobraźnia figle nam płata. Widzimy to co chcemy widzieć. TYLKO WIDZIMY, ludzi lepszych od samych nas, co niekoniecznie oznacza, że tak faktycznie jest. Dostrzegamy to co dostrzegać chcemy. Tak samo jest z Twoim „nudnym” życiem. Jest „nudne”, bo za takie je masz. Jesteś samotny? Bo właśnie to wpadło Ci do głowy, potrzebujesz zainteresowania. Chcesz by ktoś chciał spędzać z Tobą czas.
Życie jest piękne. Mam 20 lat i znam się na życiu. Brednia.. Mam 20 lat i potrafię dostrzegać, ja widzę, ja chcę widzieć. Pomimo tego, że czasu w swoim życiu mamy naprawdę mało - zacznij dostrzegać.

Postrzegaj swoje życie takie jakim jest. 

Pozbądź się negatywnych myśli, zastanów się nad tym co dobrego życie Ci dało. Samotność? Jaka samotność? Wreszcie możesz odpocząć! Skup się na sobie, zadbaj o swoją minióweczkę (czyli siebie) godność pozbieraj (po weekendzie różnie to bywa, np. boli Cię wątroba, nieważne), skup się na odpoczynku, nie na tym, że nie masz z kim go dzielić. Pamiętajcie, zawsze (ZAWSZE) może być gorzej, uszanujmy więc fakt, że biorąc to pod uwagę najgorzej nie mamy. Nie żałujcie siebie. Nie musicie siebie żałować. Żałujcie tych, którzy żyją bez kochających przyjaciół, szanującej rodziny. Ktoś mi kiedyś powiedział, że mogłabym być pastorem.. 

Dzisiejsze przemyślenia, do poduchy.
Całuje Was mocno, główki do góry, zbierajcie moc na kolejny dzień.

Klaudia

11 września 2018

Z perspektywy starszej siostry

Cześć, witajcie!
Jak się macie? Mam nadzieję, że wszystko u Was w jak najlepszym porządku. Ja wyczuwam już jesień, oj jak ja ją czuję. Kocham jesień! Kocham kolorowe liście spadające z drzew, wiatr też lubię, deszcz też lubię, uwielbiam obserwować jak (choć piękna) zieleń otaczająca nas przez wiosnę i lato zamienia się w szarość - eh, piękne. Zobaczcie jak niewiele oszołomowi potrzeba do szczęścia - jesień wystarczy.
Pomysł na dzisiejszy post zrodził się podczas rozmowy z mamą o tym o czym mogłabym napisać kolejnym razem.. Ambitnie, w każdym razie jestem z kolejną "niezwykłą" historią i przygodą. Dziś podzielę się z Wami swoimi przemyśleniami związanymi z byciem starszą siostrą, ogólnie byciem siostrą. Coś dla przyszłych rodziców, coś dla rodzeństwa. Kontynuujmy tę przejażdżkę..
Jestem najstarsza z rodzeństwa. Mam 20 lat, mój brat ma 18 lat. Nasi rodzice "mieli nas bardzo młodo". Mama gdy mnie rodziła nie miała skończonych 18-stu lat. (Mnie na szczęście to fatum minęło, uff.) Czy to dobrze, że moi rodzice byli tacy młodzi? Nie wiem. Mam mieszane uczucia. Zawsze powtarzam, że kiedyś były inne czasy, kiedyś każdy szybko zaczynał. Plusem było napewno to, że mieli dla Nas więcej energii, dorośliśmy, szybko się od nas, że tak powiem, "uwolnili", w wieku 26 lat mieli odchowane dzieci, imprezownie mogli zaliczać. Negatywna? Sami będąc dziećmi, nie mogli przekazać nam pewnych wartości. Choć uważam, że jesteśmy świetnie wychowani, mamy odpowiednie, przyziemne podejście do życia, odkąd pamiętam ciężko im było rozgraniczyć pewne sprawy. Byli bardzo stronniczy. Mój młodszy brat, nie ukrywam, miał łatwiej. Zawsze cała frustracja wyładowywana była na mnie, jako na starszej. WPIS NIE JEST APELEM ATAKUJĄCYM MOICH RODZICÓW, "rilaks",  czy jakichkolwiek rodziców. Dajcie mi dokończyć. :)
Nie bez przyczyny młodsze rodzeństwo jest niemalże znienawidzone przez Nas - tych starszych. Mając pierwsze dziecko, rodzice nie wiedzą jak się z nim obchodzić - nazywajmy rzeczy po imieniu - są surowi, chcą być ostrożni. Gdy to wszystko wyładuje się na starszym dziecku - przy drugim pojawia się większe dopieszczanie. Rodzice przeszli to co najgorsze i nowe przy pierwszym dziecku, stąd przy drugim są spokojniejsi, bardziej zdystansowani. Człowiek dorastając dopiero w pewnym, odpowiednim dla swojego rozwoju momencie zaczyna rozumieć to co go otacza. Rozumieć rzeczy takimi jakimi są. Ale, ja nie o tym.. 
Mój młodszy brat miał łatwiej nie tylko dlatego, że był młodszy, jest też facetem, także dopiszcie sobie resztę historii. Choć to ja jestem ta rozsądniejsza.. Tak, tak uważam, to on może i mógł więcej. Co jest najważniejsze w tym wpisie - relacja w rodzeństwie. Co zasadzić muszą rodzice - jeśli dla dziecka odczuwalne jest, że rodzice lepiej traktują to drugie z rodzeństwa, oczywistym jest, że zauważy co się dzieje, dzieci nie są głupie - i z automatu młodszego znienawidzą. Nie wolno, nie róbmy tego. I to mówię Wam ja, 20-letnia starsza siostra. W relacji mojej i malutkiego braciszka rodzice to zapoczątkowali. Za dzieciaka nienawidziliśmy się, choć bywały momenty, że topór wojenny został zakopany - trwało to dosłownie moment. Potrzebowaliśmy czasu. Potrzebowaliśmy dojrzeć. Każde z nas poszło w swoją stronę. Zaczęliśmy chodzić do innych szkół. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać - TAK! To jest najważniejszy punkt dzisiejszej wypowiedzi. Zaczęliśmy rozmawiać. Wreszcie. Choć na co dzień nie mamy na to czasu, jedno w pracy, drugie w szkole, później każde ze swoimi przyjaciółmi, każde w swoim pokoju.. Każde może na siebie liczyć, zawsze możemy ze sobą porozmawiać, zawsze to drugie jest gotowe by pomóc. Kocham mojego brata, naprawdę go kocham. Byłabym skłonna za niego pobić, byłabym skłonna oddać mu wszystko. No dobrze, czasem nie chce mi się gdzieś go zawieźć.. Czasem nie zamknę drzwi w jego pokoju.. Czasem za długo używam jego komputera.. Teraz nie ma to dla nas kompletnie znaczenia! 
Nawiązując, uszanujcie fenomen inności drugiego człowieka w swoim młodszym (czy nawet starszym) bracie. Postarajcie się zrozumieć, wysłuchać i by zapanował między Wami pokój, to jest bardzo ważne. Więzy krwi nie zawsze łączą, to one najczęściej są powodem sporów, wszelkiego rodzaju. Pamiętajcie, by dbać o relacje - do czego nawiązuję w każdym swoim poście.

Z perspektywy 20-letniej smarkuli wiem, że nie wyobrażam sobie życia bez mojego młodszego brata. Kimże bym była? Jeśli byłabym jedynaczką? Nie chcę się nawet nad tym zastanawiać. Choć nie lubię być starszą siostrą, lubię być siostrą i to jest w tym równaniu piękne. Mam nadzieję, że dzisiejszy post otworzył Wam nieco oczy i choć mówi o oczywistym rozjaśnia ciemną przestrzeń naszego mózgowia. 

Koniec dzisiejszej przygody, całuję Was mocno i do zobaczenia następnym razem! 
Klaudia

6 września 2018

Jestem brudnopisem

Witam serdecznie! (coś nowego, coś innego)

W życiu każdego z nas pojawiają się momenty, które mogą zmienić nasze nastawienie do pewnych rzeczy. Kiedyś nie tknęłabym papierosa, kiedyś nie wlałabym sobie do buzi alkoholu, kiedyś nie założyłabym różowej sukienki, kiedyś.. Kiedyś, kiedyś, kiedyś.. Jak raz powiedział mi pewien mądry Pan z okładki vogue - „Właśnie zdejmuję z Ciebie życiowy bagaż. Teraz możesz zacząć od nowa.”. Kiedyś nie zrobiłabym czterech tatuaży i nie chciałabym jeszcze więcej. Pomysł na tatuaż wziął się z nikąd. Instagram i pozostałe media są przepełnione inspiracjami, zdjęciami szczęśliwców ze świeżo zrobionymi tatuażami. Zdaję sobie sprawę z tego, że tatuaże są niesamowicie popularne, czasem aż za bardzo. Momentami nadmiar osób tatuujących się jest aż przerażający i odrażający. Zdaję sobie też z tego sprawę, że tatuaże są sprawą, tematem kontrowersyjnym, i to bardzo. O, właśnie usłyszałam w „Pytanie na śniadanie” (tak, zwykłam oglądać) z ust tej starszej blondynki - „Tomek przedłużył światowy dzień optymisty.” - ładne. Ale do rzeczy..  
Temat kontrowersyjny.. Ludzie są różni, różne opinie na różne tematy mają i tak będzie zawsze. „Weź się z tym pogódź”. Nie każdy uszanuje fakt, że chcesz wyglądać inaczej, że w ten sposób pokazujesz siebie, uzewnętrzniając swoje prawdziwe ja - takie jest moje zdanie na temat tatuaży. 
Nikt ich nie rozczyta oprócz mnie, nikt ich nie zrozumie tak jak ja. Każdy z nich wiąże się z pewnym etapem mojego życia i jest po prostu ładny, delikatny, kobiecy (co kto lubi, i kto co za kobiece ma). Moje tatuaże ukazują to, co wewnątrz mnie siedzi. I pięknym w dzisiejszym świecie jest fakt, że mamy mnóstwo narzędzi ku temu by pokazać jacy naprawdę jesteśmy. Je po prostu czasem widać, gdy mam krótki rękaw, gdy mam dekolt. Fakt, że je widać powoduje niesmak u mojej mamy. U mojego taty też. W każdym razie będąc merytorycznie fajerwerką, choć kocham moich rodziców z całego serca, akurat tym się nie przejmuję, więc.. Każda osoba, która decyduje się na tatuaż, musi być w pełni świadoma tego z czym się to wszystko wiąże. Tatuażu nie zdrapiesz, tatuażu nie wydłubiesz, więc tatuując sobie imię swojego partnera, np. „Błażejek, Twój na zawsze” przemyśl to, bardzo możliwe, że już jutro nie będziecie ze sobą - „przekorny los”. Moje tatuaże, są tj. wspomniałam delikatne. Mam wytatuowany cytat z „Pana Tadeusza” od Mickiewicza ściągnęłam sobie, bo niegdyś był moją miłością, jeszcze za czasów licealnych, gdy przeczytałam fragment ten, bardzo mnie poruszył, utożsamiam się z nim niesamowicie, gdy tylko zinterpretuję go po swojemu. Kolejny, róża - moja róża, szczerze mówiąc nie wiem czemu ją zrobiłam, ale ją kocham. Róża kojarzy mi się ze swego rodzaju kobiecością, „kiedyś byłam różą.. lecz nie jestem teraz..”. Jest delikatna, symboliczna. To lubię. Kiedyś pewna osoba powiedziała mi, że jestem „brudnopisem” i wiecie co? Miał rację! Róża była szybkim pomysłem w autobusie do Warszawy, w zeszłym roku, zainspirowałam się instagramem, „chcę ją”. Tego samego jeszcze dnia po przyjeździe znalazłam studio, i zrobiliśmy to. Swego rodzaju szaleństwo, swego rodzaju dewiacja, nie przekonam Was do tego, że to był dobry pomysł. Kolejne dwa i ostatnie dwa, symboliczne napisy, je zrobiłam niedawno w naszym bobolickim studio, oczarowana jestem pomysłem, oczarowana jestem tym, że wreszcie mam tatuatora na miejscu. „be brave”, „walk in courage” - coś w stylu „a kto umarł ten nie żyje”. Lubię motywatory, lubię czytać miłe rzeczy (i nie, nie wytatuuje sobie „jesteś fajna”), lubię czytać rzeczy, które podnoszą mnie na duchu, lubię patrzeć na takie rzeczy. Stąd też i one. Mama właśnie skwitowała moje zdjęcia krótkim stwierdzeniem: "Wyglądasz jakbyś była pijana." - wyjaśniam - nie jestem, nie byłam.

Kochani! Koniec na dziś, krótki przerywnik w naszej pięknej przygodzie, mniejszy temat, krótszy tekst. Nie otworzę Wam na nic oczu, ewentualnie je zamknę, tj. wspomniałam tatuaże - nie każdy lubi, nie każdy akceptuje i toleruje. Pamiętajcie jednak, że każdy jest odpowiedzialny za swój wybór, a my jako osoby postronne - musimy to uszanować, jeśli nie zaakceptować - to przynajmniej uszanować. Buziaki przesyłam! I do następnego.. :)