Dzień dobry!
Długo mnie nie było, problemy zdrowotne i nadmiar obowiązków z tym związanych i nie tylko z tym, spowodowały, że najzwyczajniej w świecie nie miała czasu by tutaj zajrzeć. A jednak przybywam i niesę kolejny wątek myśli mych. Dziś przychodzę do Was znów ze swego rodzaju problematyką dzisiejszej społeczności. Lumpeksy, szperaki, second-handy, ciucholandy.. Czy inne, jak to kto nazywa.
Czy uważam, że ludzie wstydzą się kupować w lumpeksach? Mniej niż jeszcze kilka lat temu, natomiast tak. To straszne. Czy zdajecie sobie ile Was mija? Ale do tego przejdziemy.. "Blogerki tak to wszystko rozdmuchały, że nie jest to już wstyd, a trend." Jakoś to się ma do sprawy, nie mniej jednak zauważalnym dla mnie jest fakt, że jednak są takie osoby, które wstydzą się chodzenia do lumpeksów. Są to osoby z natury wstydliwe, które wstydzi wszystko, więc.. (Sama taka byłam, la, la, la..) "Zauważy mnie kolega ze szkoły, zauważy mnie potencjalna dama mego serca, o której wdzięki się staram, koleżanka z pracy.." Kogo to interesuje? Jeśli faktycznie ktoś mógłby uznać Cię za osobę gorszą, bo ubierasz się w lumpeksie - to z nim jest problem. Od kiedy, próba sprawnego i rozsądnego zagospodarowania swoim budżetem jest zła? No proszę Was, Laski. Buractwa dziś nie brakuje, zdaję sobie również sprawę z sytuacji na szkolnych korytarzach, mam kontakt z tym środowiskiem na codzień i wiem, że wśród tego towarzystwa im droższe matkie kupiła - tym lepsze, im popularniejsza marka - tym lepsza. Dlatego.. Posłuchaj Klaudii.
Niesamowitą radością napawa mnie fakt, że mogę mieć coś totalnie odjechanego, różowy sweter, musztardowy sweter, piżamę w banany w cenie o granicach - 1-5 zł. No kto by się nie skusił? Jestem osobą pozytywną, uwielbiam jaskrawe kolory, a właściwie uwielbiam wszystkie kolory, choć jestem blada jak.. mąka, jakoś daję radę, ale staram się ubierać kolorowo i odciągać od swojej bladzizny uwagę. Dobrą opcją jest też wybieranie lumpeksów jeśli chodzi o zakup t-shirtów, ja zazwyczaj noszę zwykłe białe. Lumpeks - 1 zł, H&M - 29,90 zł. Jest różnica? Jest różnica. U mnie, jeśli chodzi o wydatki na samą siebie - jestem niesamowitym dusigrochem, wolę przeznaczyć te pieniądze na przysmaki dla psa, serek wiejski dla Dariana, albo zalanie astry do 1/4 baku niż zakup kolejnej szmatki rzędu białej koszulki z H&M za 30 zł, skoro mogę ją mieć za 1 zł z lumpeksu. Różne wartości w żywotach ludzkich bywają. Podczas moich ostatnich żniw zostawiłam w lumpeksie 17,30 zł, co do grosza i jestem bogatsza o kilka różowych swetrów, biały sweter, dwa białe t-shirty, piżamę w banany i opaskę dla mojej młodszej kuzynki. Można? Uwielbiam.
Zawsze ceniłam w sobie dystans do samej siebie, tak też traktuję zakupy w lumpeksie. Potrafię cieszyć się z sukni za złotówkę, doceniam spodnie za 2 zł. Kwestia nastawienie i zdrowego rozsądku.
Najczęściej chodzę do lumpeksu przy ul. Armii Krajowej w Szczecinku, do niego mam po prostu najbliżej i jest bardzo tani. Zazwyczaj chodzę we wtorki, gdy za sztukę płacę 2 zł.
A wy co sądzicie o zakupach w lumpeksach? Lubicie? Chodzicie? Jak odbieracie osoby kupujące ubrania w ciucholandach?
Buziaki ślę i ściskam dziś,
Klaudia
Buziaki ślę i ściskam dziś,
Klaudia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz