Dzień dobry!
Dziś nie będę komplementować (pięknej zresztą pogody), a podzielę się z Wami sposobami na możność uciechy (czy pociechy także) z prostych rzeczy. Tak jak wspominałam w (prze, prze, prze) poprzednim poście (tutaj) byłam smutas, gbur i ham i prostak też. Wzrost wiary w siebie zapoczątkował w mojej główce te "różowe kulary", co owocuje dziś niesamowitym komfortem psychicznym - co szczególnie w swoim życiu cenię.

Porażki. Jak i każdy z Was i ja je miewam, przeżywam i (chyba taka już jestem) toleruję. Każdy swój błąd staram się analizować, wyciągam wnioski i co sił w główce staram się, by tego nie powielić. Jestem z tych, którzy muszą sami się poznać zanim wyciągną wnioski, czy też zrozumieją pewne kwestie. Zawsze jest wyjście, słuchajcie, zawsze. Zawsze można coś poradzić, coś zrobić, żeby naprawić swoje "przewinienie". Tutaj taka ciekawa historia, z koleżanką z pracy mamy taką, naszą, trzecią niezwykle omylną koleżankę, co się tylko sknoci - "To chyba koleżanka dzwoniła..", "Tak, wiem, koleżanka się pewnie pomyliła.". Oj biedna jest ta nasza koleżanka z Nami. W każdym razie - żadnej koleżanki nie ma - to nasz wytwór, którego pacjenci nienawidzą. Za to jaki skuteczny.. My, zachowując swój profesjonalizm, proponujemy inne - "lepsze" - rozwiązanie, czym naprawiamy błąd "koleżanki". Wszystko w dobrej wierze.
Uniesienia, powodzenia. Gdy wydarzy się coś dobrego, wreszcie zyskuję uwielbiany przeze mnie komfort psychiczny, w związku się układa - oj skrzydełka wyrastają, chce się dbać o dom, o wszystko dbać by Mojemu było (jeszcze) lepiej, szef pochwali - aż chce się pracować, by osiągać jeszcze lepsze wyniki, spotkanie z przyjaciółmi po długim czasie - chce się żyć, niekończące się rozmowy. Tak to działa. Celebrujcie to, co sprawia Wam najwięcej radości. Nie zawsze będzie różowo (choć i tego Wam naturalnie życzę).
Praca. W pracy musi być porządek. Każda czynność, każda moja dbałość o szczegóły, napawa mnie ogromną energią i chcę więcej. Różne są dni, różne bywają humory, ale mimo to czuję, że nawet na "recepszyn" pnę się wyżej i coraz więcej się uczę. Sama na to zapracowałam, tak samo jak i moi wspólpracownicy. Bywają sytuacje stresujące i to bardzo. Natłok obowiązków, za dużo obowiązków.. Dajemy radę. Myślę, że ludzie inteligentni bez problemu radzą sobie w takich sytuacjach. Spokój -> działanie -> satysfakcja.
Myślę, że to wszystko, Kochani. Opisując te rzeczy, przedstawiam Wam siebie, to jaka jestem naprawdę. Ci, którzy mnie znają - wiedzą. Pozytywne nastawienie -> pozytywne myśli -> komfort myślenia, nawet w sytuacjach kryzysowych. To w sobie cenię. Darian czasem twierdzi, że "chciałbym być taki jak Ty, mieć wszystko w d*pie" (to nie to w żadnym wypadku, uczy się jeszcze ;)), spokój, wyrozumiałość. Tym "przemiłym" akcentem zakończę dzisiejszy wywód.
A jak jest z Wami? Jak wy radzicie sobie w sytuacjach kryzysowych? Ze stresem? Co sprawia, że zachowujecie komfort myśli?
Buziaki przesyłam,
Klaudia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz